My jesteśmy Rada Puchaczy, Rada Puchaczy, Rada Puchaczy ...
7
kwietnia 2002 roku, sloneczna, wiosenna niedziela. Pod Estadio na K6
meldują sie lekko "zmęczeni" sobotnimi baletami przedstawiciele płci
obojga. Parę dni wcześniej odbyło się w szatni na Konwiktorskiej
spotkanie kibiców z przedstawicielami Klubu. Był ówczesny Prezessso,
Piotrek Pawlak a takze trener czyli Zyziek oraz Robert "Paci" Pacocha i
Walter Jeklin (ale zaraz wrócili na trening). Wtedy obie strony
stwierdziły, ze ciszę to można kontemplować wszędzie ale nie na
meczach. Wtedy jeszcze nie było wiadomo, jak to wszystko się rozegra.
Na
paru wcześniejszych meczach paru z nas wywiesiło zrobiony naprędce i
chałupniczo transparencik (właściwie to było prześcieradło), zgodnie z
którym Mistrzem Polski 2002 miała zostać drużyna Czarnych Koszul. To
były czasy AWFu. To były czasy, że jak przyjeżdzali kibice naszych
przeciwników to mogli dokazywać na trybunach dowoli.
I
wreszcie coś w nas pękło. Najpierw nieśmiałe próby dopingu, potem
spotkanie i wreszcie ten wyjazd do Sopotu w kwietniową niedzielę...
Nasi wtedy wygrali a po spotkaniu podziękowali za doping. To był
poczatek, złapaliśmy zajawkę i od tej pory jakoś pchamy ten wózek. Parę
osób odeszło, parę osób przyszło ale cel osiągnęliśmy. Na meczach
koszykarzy Czarnych Koszul zawsze jest hałas. I o to chodzi.

Obok
darcia i oprawy (mniejszej lub większej - na miarę naszych możliwości)
staramy się jakoś budować wizerunek Klubu, wspomagając swoimi pomysłami
komórkę PijaRową ;-) Akcja Mikołaj na meczu z Sopotem w 2003, w trakcie
której poprzebierani za Mikołajów rozdawaliśmy słodkości najmłodszym
widzom a wszystkim, którzy wówczas nawiedzili Torwar wręczaliśmy
kalendarze przygotowane przez Klub.
Akcja Dzień Kobiet, kiedy to
każda piękna pani (inne na Polonie nie chodzą :-) otrzymała kwiatek.
Wydajemy również gazetkę Kosz Polonia (przy wydatnej pomocy finansowej
Klubu) a na każdy mecz staramy się przygotować programik.
Zorganizowanie
wizyty koszykarzy i Questu w Centrum Zdrowia Dziecka na wiosnę 2004
roku było jedną z ważniejszych inicjatyw. Uśmiechy dzieci były czymś
niesamowitym. Na zawsze zostanie to gdzieś w nas. Nie poprzestaliśmy na
tym. W trakcie meczów z Anwilem w półfinałach sezonu 2004 / 2005
przeprowadziliśmy licytację, z której cały dochód wspomógł wakacyjny
wyjazd dzieci z Kliniki Onkologii CZD. Przekazaliśmy wówczas na rzecz
licytacji rzecz dla nas niezwykle cenną, a mianowicie brązowy medal,
który dostaliśmy od Klubu za nasz wkład w ten sukces. Ale warto było.
Rożnie czasem z dopingiem bywa ale maszerujemy naprzód. Bo zawsze, czy wygrywamy, czy przegrywamy, Rada Puchaczy daje:
DO BOJU KSP !!! MY WIERZYMY !!!
