|
Czy wiesz że... |
|
Polonia to jeden z najstarszych i najbardziej utytułowanych klubów koszykarskich w Polsce? Do tej pory 14 razy stawaliśmy na podium mistrzostw Polski, w tym raz na najwyższym stopniu (mistrzostwo Polski w 1959 roku). Aż 11 razy świętowaliśmy zdobycie tytułu vice-mistrza Polski (w latach 1929, 1931, 1932, 1934, 1936, 1939, 1954, 1957, 1960 i 1976 - ten ostatni tytuł w hali na Konwiktorskiej świętowali najstarsi z obecnie aktywnych naszych kibiców), a całkiem ostatnio - w latach 2004 i 2005 - zdobywaliśmy brązowy medal. Ponadto w latach 1970 i 1975 naszym łupem padł Puchar Polski.
|
|

|
|
Nie dawali nam żadnych szans - mówi M. Starcevic |
|
Nadesłał Paweł
|
|
środa, 10 luty 2010 |
Nie dawali nam żadnych szans na chociaż jedno zwycięstwo w ekstraklasie – rozmowa z Mladenem Starcevicem, trenerem Polonii 2011.
Rozmawialiśmy przed sezonem. Minęło 19 kolejek, mniej więcej 3/4 sezonu zasadniczego. Czy obecna sytuacja drużyny to jest to czego się należało spodziewać? - W maju 2009 byłem w Katowicach na seminarium trenerów z ekstraklasy i I ligi i uczestnicy tego seminarium nie dawali szans, żebyśmy wygrali choć jeden mecz w ekstraklasie. Uważali, że bez zagranicznych zawodników to jest niemożliwe. Mariusz Karol mi powiedział, że to co chcemy zrobić to jest harakiri. W tej chwili mamy już 4 zwycięstwa. Czyli już zrobiliśmy niespodziankę. To jest dla nas bardzo ciężki sezon. Mamy tylko trzech doświadczonych graczy: Karwowski, Lewandowski, teraz jeszcze Bigus. Jest jeszcze Dutkiewicz, który miał już kontakt z ekstraklasą. Ale właściwie tylko Karwowski i Bigus mają znaczniejsze doświadczenie z ekstraklasy. A poza tym zaprezentowaliśmy 10 debiutantów. Dwóch z nich znalazło się już w szerokiej kadrze A reprezentacji Polski. Czyli nasz projekt pozwala na rozwój koszykarskich talentów. kliknij tytuł by czytać dalej
Ale czy teraz patrząc wstecz na 19 meczów, czy jednak nie byłoby lepiej
gdyby w drużynie pojawił się 1 lub 2 zawodników z zagranicy, od których
z jednej strony młodzi mogliby się uczyć, a z drugiej którzy mogliby
zwiększyć szansę na sukces sportowy? Dlaczego od nich młodzi mieliby
się mniej nauczyć niż np. od Bigusa?
- Ciężko mi powiedzieć. Przyjęliśmy taką koncepcję. Tego mi nie
żal. Żal to mi jest kilku przegranych w końcówce meczów. Jak z Basketem
w Poznaniu, prowadziliśmy 39 minut, a na koniec dwa nasze błędy, dwie
akcje naszych przeciwników i przegraliśmy. A jeżeli nawet się nie uda
utrzymać w ekstraklasie to ja i tak będę szczęśliwy, będę uważał, że
osiągnęliśmy duży sukces. Cały czas walczymy, wierzę, że się uda. Ale
nawet jeśli spadniemy, to my tu wrócimy.
Ale jeżeli się nie uda, to ta drużyna może się rozsypać. Zapewne kilku
zawodników dostanie propozycję gry z innych drużyn ekstraklasy i
odejdzie. Nie będzie szkoda tej drużyny?
- To niemożliwe. Oni mają kontrakty.
Ale przecież nie będziecie trzymać na siłę zawodników, którzy mogą grać
dalej w dobrych klubach ekstraklasy. Po co mają wracać do I ligi?
- Rok temu mieliśmy taką sytuację, że wielu zawodnikom kończyły
się kontrakty. I jednak zdecydowali się zostać. Myślę, że oni doceniają
jak tutaj, w tym klubie mogą się rozwijać. Myślę, że to niemożliwe, by
teraz ktoś z nich przyszedł i powiedział: mam kontrakt, ale chciałbym
odejść. Myślę, że wykonaliśmy też pracę odnoszącą się do psychiki
zawodników, do lojalności wobec drużyny.
Ale rok temu zostali, bo wchodzili do ekstraklasy. Teraz niekoniecznie
muszą być gotowi na powrót do I ligi. Oczywiście cały czas mówimy o tym
czarnym scenariuszu, gdyby nie udało się utrzymać.
- Dlaczego? Co nam przeszkadza w takim wariancie pograć rok w I
lidze i za rok wrócić do ekstraklasy? Spadek z ligi i powrót to też
jest dobra, twarda szkoła dla zawodników. W moim kraju jest taka
drużyna Jugoplastika. Im też się zdarzyło spaść do II ligi, drużyna się
nie rozsypała, potem wrócili, a potem trzy razy zdobywali mistrzostwo
Europy. Tak czasem myślę, że może to wszystko się za szybko stało, może
awans się pojawił jak oni byli jeszcze za młodzi? Ale przecież nie
można było tego zatrzymać.
Problemem jest na pewno stabilizacja formy. Zdarzają się świetne mecze,
a zaraz potem słabe. Brak stabilizacji tak na poziomie całej drużyny
jak i poszczególnych zawodników. Czego brakuje, by ustabilizować formę?
- Nie tylko mecze są raz dobre a raz złe. To się dzieje nawet w
mikroskali – jedna kwarta jest świetna, a następna katastrofa. Dwa razy
coś nie wyjdzie i następuje załamanie i już przegrywamy 10 punktami.
Czego nam brakuje? Dwóch rzeczy: doświadczenia i wagi, masy zawodników,
siły fizycznej. Z tego względu mamy często problem z grą przeciwko
zagranicznym zawodnikom naszych rywali.
Zostało 7 meczów. Uda się?
- Uda się. Jestem pewien. Od razu odpowiadam,
Najbliższy mecz z Basketem, w I rundzie bardzo głupia przegrana w Poznaniu.
- Tak, byłem tam, widziałem.
Potem jeszcze rewanż ze Sportino, z Kotwicą.
- Tak, potem mamy Koszalin, Słupsk i Polpharmę u siebie. Na
wyjeździe Sportino i Kołobrzeg. Basket Poznań to w tej chwili nie ta
sama drużyna co była w I rundzie. Doszli nowi zawodnicy. To na pewno
nie będzie łatwy mecz. W ostatnim meczu ze Stalową Wolą mieli świetną
skuteczność rzutów za 3. Misanovic ma 217 cm wzrostu, przy tym bardzo
skoczny. Świetnym zawodnikiem jest Ocokolić, prezentuje najlepszą
szkołę bałkańską. Bardzo dobrym zawodnikiem jest Tomaszek. Pracujemy
nad tym, żeby ustabilizować formę. Żeby poprawić obronę strefą, bo to
nam słabo wychodzi. To będzie bardzo ciężki mecz.
Łatwych meczów w ekstraklasie nie ma.
- Tak, dla nas każdy mecz jest ciężki. Kiedy po pierwszej rundzie
mieliśmy 2 zwycięstwa na koncie, pomyślałem sobie, że chciałbym to
chociaż podwoić. To już się udało. Jeżeli uda nam się na koniec sezonu
osiągnąć 7 zwycięstw to powiem, że się nam świetnie udało. I jest na to
szansa. Niektórzy już nas spisali na straty, ale my jeszcze walczymy,
jeszcze się trzymamy. Nie jestem rozczarowany dotychczasowym
przebiegiem sezonu. Zawodnicy dobrze wykorzystali swoją szansę.
Mimo, że nie ma stabilizacji? Że Dardan Berisha, Tomek Śnieg czy Pamuła grają bardzo dobre, ale też słabe mecze?
- Nas bardzo demolują kontuzje. Teraz Dardan ma jakieś kłopoty,
już od meczu w Jarosławiu. U nas zawodnicy po chorobie czy po kontuzji
potrzebują więcej czasu by wrócić do dobrej formy, to są młodzi
zawodnicy. Starsi zawodnicy wracają do formy błyskawicznie, u młodych
to nie jest takie proste. A nie mam kim zastąpić zawodnika, który jest
przejściowo w gorzej dyspozycji.
Zdaje się, że problem z nogą miał teraz Leszek Karwowski, czy już wiadomo czy to coś poważnego?
- Jutro będzie wiadomo [rozmowa odbywała się w poniedziałek 8
lutego]. Leszek to bardzo ważny element zespołu. Jego postawa w tym
sezonie jest wspaniała. Brakuje mi słów by wyrazić moją wdzięczność i
zadowolenie, że z nim pracuję. To jest ktoś na kim młodzi zawodnicy
mogą się faktycznie wzorować.
Na koniec chciałem zapytać o Twoje dalsze plany zawodowe. Jak rozumiem
z tego co mówiłeś do tej pory, zamierzasz dalej zostać w Polsce i tu
pracować?
- Mam kontrakt do 2012 roku. I chcę go wypełnić. Chociaż moja
rodzina miała jakieś kłopoty z przeprowadzką do Polski, ale o tym nie
chcę tutaj mówić.
Dziękuję za rozmowę
Rozmawiał: Profesor Ciekawski |
|
Ostatnia aktualizacja ( środa, 10 luty 2010 )
|
|
|
|
Aktualnie na stronie |
|
Aktualnie jest 15 gości online |
|